Szef miejscowej mafii, trumny zawieszone na skałach, najpiękniejsze plaże świata. Ruszam na Filipiny

Jeszcze na lotnisku: przede mną długa podróż.
Jeszcze na lotnisku: przede mną długa podróż.
Jeszcze półtora tygodnia temu nie śniło mi się nawet, że większość listopada spędzę po drugiej stronie globu. Tymczasem siedzę właśnie na lotnisku i mam zamiar przeżyć przygodę swojego życia. Czy Filipiny okażą się rajem? Zapewne nie do końca, ale to nie raju jadę tam szukać.

Najbliższe dwa dni spędzę w samolocie i na lotniskach. Jeszcze dziś odlecę z Amsterdamu do Pekinu, gdzie będę ponad sześć godzin, czekając na kolejny samolot. Do stolicy Filipin – Manili dotrę w wtorek o 22.30. Lecę sam, ale na miejscu czeka na mnie już na mnie mój przewodnik – Alvin. To z nim będę podróżował pierwsze kilka dni w Manili, miejscu o największym zagęszczeniu ludności na świecie.

W stolicy Filipin spotkam się też z panem Pawłem – polskim biznesmenem, którego firma wysłała na drugi koniec świata. Jak robi się interesy na Filipinach? Czy Manila też ma swój "mordor", jak zwykło się nazywać okolice ulicy Domaniewskiej w Warszawie? To się okaże – już w najbliższą środę.
W czasie pobytu w stolicy kraju mam zamiar zobaczyć przede wszystkim, jak żyją jego zwykli mieszkańcy. Niewyobrażalna bieda pomieszana z bogactwem, przestępczość i dzielnice bogaczy, piękno i brzydota. Czy rzeczywiście taka okaże się dla mnie Manila? Już niebawem się przekonam. Z Manili udamy się z Alvinem już na wyspę, na której mieszkają Damian i Mariusz, którzy uciekli do raju. To od nich wszystko się zaczęło i cieszę się, że zaprosili mnie do siebie. Sprawdzę, czy to, co powiedzieli nam w wywiadzie jest prawdą i czy rzeczywiście życie Polaków na Filipinach to raj na ziemi.

Ale czekają na mnie nie tylko Mariusz i Damian. O moim przyjeździe wie już szef miejscowej mafii, który w czasie swojej "kariery" zajmował się między innymi porwaniami białych. Dziś jest już na emeryturze, podobnie jak jego przyjaciel policjant, z którym przez całe życie bawili się w kotka i myszkę. Ciekaw jestem, na ile mnie wycenią i czy tylko na wycenie się skończy :)

W czasie swojego pobytu na Filipinach postaram się dotrzeć również do miejscowych szamanów, milionera, który jest filipińskim "królem ryżu", czy choćby na wyspę, na której bogaci mężczyźni z Europy Zachodniej przyjeżdżają w poszukiwaniu małżonek.

Z niecierpliwością czekam również na wyprawę do wiosek, które w zeszłym roku zostały zniszczone przez tajfun. Mam zamiar sprawdzić, jak dziś wygląda to miejsce i czy życie mieszkańców choć odrobinę wróciło już do normy. Z tego, co słyszałem do tej pory, przestępczość i bieda jest tam tak duża, że będę potrzebował miejscowych przewodników, by wrócić stamtąd w jednym kawałku.

Co jeszcze uda się zobaczyć i opisać? Tak naprawdę wszystko okaże się dopiero na miejscu. Po cichu liczę na nurkowanie z rekinami wielorybimi, bo właśnie zaczyna się sezon na ich wędrówki. Mam też nadzieję spędzić miło czas wśród miejscowych, którzy poza wielkimi miastami, są podobno niezwykle otwarci i gościnni.
Trwa ładowanie komentarzy...