Filipiny - chrześcijański bastion Azji. Matka Boska od pringelsów, krwawy rytuał krzyżowania, islamskie mordy

Filipiny - chrześcijański bastion Azji. Matka Boska od pringelsów, krwawy rytuał krzyżowania, islamskie mordy
Filipiny - chrześcijański bastion Azji. Matka Boska od pringelsów, krwawy rytuał krzyżowania, islamskie mordy Fot. Krzysztof Majak / naTemat.pl
Gdy wyjeżdżałem na Filipiny, wiele osób pytało mnie, jaka tam jest religia. Ludzie najczęściej kojarzą ten region z buddyzmem i islamem. Tymczasem Filipińczycy to przede wszystkim chrześcijanie. Podaje się, że aż 81,4 proc. mieszkańców tego kraju, czyli prawie 76 milionów osób, to katolicy, 10,8 proc. to protestanci, a jedynie 5,5 proc. stanowią wyznawcy islamu (ponad 5 mln osób). Przy tym wszystkim ważnym elementem kultury na Filipinach są szamani i miejscowe wierzenia.

Bóg w sklepie i autobusie
W Polsce, według badań CBOS z 2012, osoby deklarujących ateizm, agnostycyzm lub bezwyznaniowość, stanowiły około 4,2 proc., a deklarujący "niewiarę" 6%. Na Filipinach, gdzie mieszka ponad 92 mln ludzi, liczbę osób deklarujących brak jakiejkolwiek religii oblicza się na około 0,1 proc, czyli 90 tys. osób. Tutejszy Kościół ciągle się rozwija, a nowe parafie powstają jak grzyby po deszczu.
Chrześcijańskie symbole są tu niemal wszędzie, czasem w bardzo zaskakujących miejscach. Na przykład w miejscowym sklepie na wyspie Siquijor można napotkać obraz Matki Boskiej, która znajduje się tuż nad półką z Pringelsami, między konserwami a artykułami gospodarstwa domowego. Małe ołtarzyki są też w jadłodajniach, supermarketach i prywatnych domach. Filipińczycy, podobnie jak Polacy, szczególnie mocno czczą Matkę Boską.
W filipińskich szkołach prowadzona jest katecheza przez osoby świeckie. Podobnie jest, gdy wsiądzie się do autobusu w Manili. Tam, przez pierwsze kilka minut, członkini protestanckiego Kościoła niczym przewodnik turystyczny mówi, jak powinniśmy żyć. Po tym zaś zbiera datki od podróżujących.
Filipiny znane są między innymi z krwawego rytuału, jakim jest krzyżowanie ludzi w miejscowości San Pedro Cutud. Co roku około dziesięciu osób przybija się tu do krzyża. Krew i cierpienie są prawdziwe, co tylko potwierdza żarliwość wierzeń Filipińczyków.



Urodziny u Pastorowej
Bezkrwawo, ale w niezwykle interesujący sposób, czci się Boga również w innych częściach Filipin. Zaproszono mnie na urodziny żony pastora w miejscowości Larena na wyspie Siquijor. Jun Sebial jest 42-letnim pastorem w ewangelicznym kościele charyzmatycznym "Jezus jest Panem". Został on założony w 1978 roku i – jak twierdzi pastor – zrzesza około 6 mln wiernych na całym świecie. Członkowie Kościoła chcieliby objąć władzę polityczną, aby rozwiązać problem biedy i nierówności społecznych.
Jun to człowiek z ogromną charyzmą. Wierni są w niego wpatrzeni jak w święty obrazek, co ułatwia zbudowanie atmosfery wspólnoty. Ma żonę i syna. Gdy poczuł powołanie, rzucił pracę i zajął się wyłącznie głoszeniem słowa bożego.

Jako religijno-ideologiczne problemy tutejszego społeczeństwa wskazuje liczne aborcje, a także kwestie związane z gender. Tłumaczy je na swój sposób. – Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, nie ma nic pośredniego – słyszę od Juna. O ile wierni Kościoła "Jezus jest panem" są przeciwko aborcji, tak nie widzą problemu w stosowaniu antykoncepcji. – To pozawala regulować nasze życie. Jeśli wiesz, że nie byłbyś w stanie utrzymać większej rodziny, należy się zabezpieczać. To nie grzech jak aborcja, ale ochrona – zauważa pastor.
Na Filipinach wciąż powstają nowe kościoły, a ludzie wydają się potrzebować i poszukiwać Boga. Jun wspomina historię pewnego Niemca, który był ateistą i przyjechał na Filipiny. – Ten człowiek ciężko zachorował. Nie był w stanie postawić nawet kroku. Spotkałem go i zacząłem się za niego modlić. Po kilku dniach zaczął chodzić i wyjechał do Korei Południowej, gdzie uczy angielskiego. Ludzie nie wiedzą, jak wielką moc posiada Bóg i dlatego odchodzą z Kościoła – stwierdza mój rozmówca.

Gdy uczestniczyłem w uroczystościach w Larenie, miałem ciarki na plecach. Atmosfera, jaka tu panowała, była niesamowicie żarliwa. Wierni głośno śpiewali, co chwilę energicznie wznosili ręce do góry, często również płakali. Nabożeństwo, które towarzyszyło urodzinom żony pastora, wyzwalało niesamowitą energię wśród uczestników.

Skąd się tu wzięli chrześcijanie?
Jak to możliwe, że w całej Azji Południowo-Wschodniej jedynie Filipiny są krajem chrześcijańskim? Oczywiście nie było tak, że Filipińczycy sami zgłosili się do Chrześcijan z prośbą o pomoc w wyjściu z pogaństwa. Tak naprawdę wszystko zaczęło się w 1521 roku, kiedy Ferdynand Magellan dotarł do tej części świata i narzucił swoją religię. Zaledwie kilka lat zajęło, aby ochrzcić wszystkich Filipińczyków.

Z biegiem lat pojawili się tu Jezuici, Franciszkanie, Augustyni, a misjonarze coraz mocniej zaznaczali swoją obecność i władzę, budując kolejne kościoły oraz zwiększając swoje wpływy. Problem pojawił się w 1898 roku, kiedy Filipińczycy zdecydowali się na powstanie przeciw Hiszpanom, a co za tym idzie, również przeciw Kościołowi.

Struktura religijna na Filipinach w 2010 roku według Pew Research Center

Katolicyzm – 81,4% (w tym Kościół rzymskokatolicki i narodowy Kościół starokatolicki),
Protestantyzm – 10,8%
Kościół "Jezus jest Panem"
Zjednoczony Kościół Chrystusowy
Krucjata Cudów Jezusa
Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
Zbory Boże i wiele innych
Islam – 5,5% Tradycyjne religie plemienne – 1,5%
Brak religii – 0,1%
Buddyzm – 0,09%
Inne religie – 0,6%
Czytaj więcej

Najeźdźcy przegrali, europejscy duchowni wsiedli z nimi na statki do Europy, ale ludzie nie przestali wierzyć. Założyli własny Kościół, na którego czele stanął tym razem Filipińczyk – ksiądz katolicki Gregori Aglipay y Labayon. Niezależny Kościół Filipiński, łączący nacjonalizm filipiński z katolicyzmem, trwa do dziś. Działa prawnie nie tylko na terenie Filipin, ale i w Kanadzie czy USA. To drugi pod względem wielkości związek wyznaniowy na Filipinach. Niezależny Kościół Filipiński nie uznaje dogmatu o nieomylności papieża.

Kościół a miejscowe problemy
Jako główny problem istniejący na Filipinach, miejscowi biskupi wskazują biedę, zarówno pod względem materialnym jak i duchowym. Drugim, bezpośrednio związanym z biedą, jest według hierarchów kościelnych wszechobecna korupcja. Sposobem na ich rozwiązanie jest – zdaniem Kościoła – ewangeliczne ubóstwo, prostota życia, skromność oraz samoograniczanie w konsumpcji.

Szczególnie niebezpieczny dla chrześcijan jest popularny wśród nurkujących turystów region Mindano. Tam najsilniejsze wpływy ma islam, którego wyznawcy tworzący zorganizowane bojówki zbrojne. W październiku tego roku w miejscowości Cotabato dwie osoby zginęły, a trzy zostały ranne w wyniku zamachu. Mężczyzna przejeżdżający na motocyklu obok protestanckiej świątyni wrzucił do środka granat. To również w tym regionie dochodzi do porwań turystów i misjonarzy.

To tylko jeden z przejawów wieloletniego konfliktu w tropikalnym raju. Muzułmańscy terroryści domagają się autonomii, w związku z czym dochodzi w tym miejscu do licznych ataków terrorystycznych. Amerykanie wyznaczyli nawet nagrody za głowy przywódców islamskich na Mindanao, bo są oni powiązani z Al-Kaidą.
Trwa ładowanie komentarzy...